Jakub Głuszak: My dopiero zaczynamy

8.12.2016

Rozmowa z Jakubem Głuszakiem, trenerem Chemika Police. 

Znając ciebie, to spotkanie z Dąbrową rozgrywałeś w głowie kilka godzin przed jego rozpoczęciem. Jak ono wyglądało?

- Wyobrażałem sobie pewne fragmenty i zastanawiałem się, jakie założenia wprowadzić, aby wszystko odpowiednio zadziałało. Postawiliśmy na zagrywkę i rozsądny system blok-obrona. Zależało mi, abyśmy trzymali się serwowania w określone strefy. Dziewczyny bardzo dobrze realizowały plan, dzięki temu łatwiej grało nam się w bloku. Dąbrowa w pewnym momencie straciła chęć do gry w ofensywie, bo nie miała pomysłu na skończenie ataku. Co nie udało nam się zablokować, to udało się wybronić. 

- Największe kłopoty miała Helena Horka, główne działo zespołu z Dąbrowy. 

- Poświęciliśmy dużo czasu w trakcie odpraw, aby pokazać dziewczynom, jak powinno się przeciwko niej ustawiać. Zagraliśmy cierpliwie w bloku. Horka po dwóch setach miała skończony jeden atak, więc udało nam się skutecznie ją wyłączyć.

- Od początku sezonu w wysokiej formie jest Stefana Veljković. Serbka bryluje na siatce, ale również sprawia dużo problemów zagrywką. Myślisz, że Stefi jest w stanie grać na takim poziomie przez cały sezon?

- Stefi weszła w etap bardzo dobrej formy. Prezentuje to, co my, ale i ona sama od siebie wymaga. Przed nami bardzo ważne spotkania, dlatego cieszę się, że Stefi jest w wysokiej i równiej formie. Czy ją utrzyma? Zrobimy wszystko, aby tak się stało. 

- Z dobrej strony pokazała się Malwina Smarzek. Zrobiła swoje w ataku, ale w gratisie dołożyła solidne przyjęcie. 

-  W tym temacie musimy być wyważeni. Malwina na dobrą sprawę przyjmuje piłkę od czterech miesięcy. Odbiór będzie falować – raz zagra dobrze, raz gorzej. Potrzebny jest czas, duża ilość powtórzeń, aby go ustabilizować. Na tę chwilę Malwina jest bardzo ofensywną zawodniczką, a ciężar przyjęcia ma spoczywać na innych. Faktycznie w środowym meczu z Dąbrową Malwina odbierała solidnie, a do tego poprawnie technicznie, co bardzo nas cieszy. Sporo pracujemy z nią indywidualnie. Teraz potrzebna jest jej cierpliwość, chłodna głowa i dużo trenowania. 

- Czy w Dąbrowie Chemik dał przedsmak potencjału, jaki zaprezentuje w bieżącym sezonie? Spotkanie z drugim zespołem reprezentującym Polskę w Lidze Mistrzyń trwało godzinę i dwie minuty. 

- Byliśmy bardzo blisko jakości, jaką chcemy reprezentować w najważniejszych momentach sezonu. Zagraliśmy najlepsze spotkanie dotychczas. Dziewczyny złapały trochę świeżości, widać efekty pracy i naszego przedsezonowego planu. Teraz musimy skupić się na udoskonaleniu pewnych niedokładności, bo wiem, że możemy grać jeszcze lepiej. 

- Chemik jest w odpowiedniej formie przed meczem z Budowlanymi, którzy przegrali tylko jedno spotkanie i depczą nam po piętach w ligowej klasyfikacji?

- Jesteśmy gotowi. Czeka nas ciekawy mecz, spodziewam się dużo twardej walki w ataku, sporo gry taktycznej. O zwycięstwie może zadecydować, kto lepiej wytrzyma mecz psychicznie. 

- Co stoi za dobrym startem łodzianek?

- Nie jestem zaskoczony ich dobrą formą. W porównaniu z poprzednim sezonem skład został wzmocniony, ale trzon drużyny jest podobny. Została rozgrywająca, która ma już wypracowane pewne schematy. Dużym wzmocnieniem jest transfer Kai Grobelnej. Ponadto dołączyła Paulina Maj-Erwardt, która w poprzednim sezonie grała u nas. Chemik ma za sobą dwa spotkania z mocnymi przeciwnikami. Teraz czas na Łodzianki, ten mecz odpowie, czy jesteśmy gotowi na grę w Lidze Mistrzyń. Ważne, aby nie stracić koncentracji. Wygraliśmy gładko, w dobrym stylu, z Dąbrową, ale to nie może oznaczać rozprężenia. My dopiero zaczynamy.