Porażka, która nie przynosi ujmy i nie boli

10.12.2014

To był pojedynek godnych siebie rywali, który dostarczył nieprawdopodobnych emocji, a mecz przebiegał według scenariusza, który przewidziała Małgorzata Glinka-Mogentale.  Porażka 3:2 z wielkim Dinamem  Kazań, zwycięzcą ostatniej edycji Ligi Mistrzyń, nie przynosi żadnej ujmy, a Chemik Police pozostaje liderem grupy A elitarnych, europejskich rozgrywek.

Dinamo Kazań – Chemik Police 3:2 (25:13, 20:25, 26:24, 23:25, 15:10)

Dinamo Kazań: Borodakowa - 13, Chaplina -  2, Gamowa - 24 , Yurieva - 19, Del Core - 3, Startseva - 3 oraz Ezhova (l), Chaplina - 2, Yaneva - 5, Abroskina, Malkova - 3.

Chemik Police: Werblińska - 18, Veljković - 11, Bjelica - 20, Glinka-Mogentale - 7 , Bednarek-Kasza - 9, Ognjenović - 7 oraz Zenik (l). Jagieło - 1, Malagurski - 4.

Nerwowo rozpoczęły ten mecz nasze siatkarki. Gospodynie, główne za sprawą Yurievej, wypracowały przewagę, bo Rosjanka popisała się serią trudnych zagrywek, które sprawiły dużo kłopotu naszym przyjmującym. To wyraźnie zdeprymowało mistrzynie Polski i przewaga Dinama szybko rosła.  Zryw Chemika nastąpił przy zagrywce Mai Odnjenowić, ale przy stanie 12:9 po stronie gospodyń w polu zagrywki tym razem stanęła Borodakowa. Dwa asy oraz dwa błędy w przyjęciu w naszym zespole i mozolnie odrabiany dystans znów się zwiększył. Pierwsza partia meczu zakończyła się wysokim zwycięstwem ekipy z Kazania.

Nasze siatkarki wyraźnie zapanowały nad nerwami w drugiej odsłonie. Od początku objęły powadzenie, a punkty po bardzo dobrych zagrywkach Agnieszki Bednarek-Kaszy dały naszej drużynie 3-punktowe prowadzenie. Po wspaniałych atakach Any Bjelicy prowadzenie powiększyło się do pięciu punktów. Bardzo dobrą zmianę dała Aleksandra Jagieło, która zastąpiła Małgorzatę Glinkę-Mogntale. Ale w tym secie na boisku brylowała Anna Werblińska, kończąc akcje naszego zespołu celnymi atakami. I choć Borodakowa znowu napsuła krwi zagrywką naszym przyjmującym, klika razy potężnie uderzyła z lewego skrzydła Gamova, to mistrzynie Rosji nie zdołały odwrócić losów tego seta.

Początek trzeciej partii to gra punkt z punkt, ale z tej części seta kibicom zapewne najbardziej utkwił w pamięci spektakularny, pojedynczy blok Stefany Veljković na Gamovej. Za chwilę nasza środkowa popisała się atakiem z przesuniętej krótkiej, kolejny punkt zdobyła blokiem i Chemik prowadził czterema punktami.

Przewaga urosła nawet do sześciu punktów i wtedy gospodynie zaczęły szaleńczy pościg za uciekającym im Chemikiem Police. Zmiana libero w ich szeregach przyniosła poprawę gry w obronie i dała możliwość wyprowadzania kontr. Na drugiej przerwie technicznej było już 13:16. Chwila dekoncentracji w przyjęciu i dwa asy Startsevej dały gospodyniom remis 18:18. To zapowiadało niebywałe emocje w końcówce. I tak też się stało. Nasze siatkarki miały setbola, ale nie zdołały wykorzystać okazji do skończenia gry. Uczyniły to gospodynie, wygrywając dwie kolejne akcje i całą partię.

Taki zwrot wydarzeń w końcówce trzeciej partii wyraźnie dodał skrzydeł miejscowym. Niesione dopingiem punktowały raz za razem. Nie ustrzegły się jednak kilku błędów, które natychmiast wykorzystał nasz zespół, prowadzony przez Maję Ognjenović. W nieprawdopodobnych sytuacjach rozgrywała piłkę, a akcje kończyły to Anna Werblińska, to Ana Bjelica i znów Chemik był na prowadzeniu. Choć ponownie o sobie dała znać Gamova potężnymi atakami, to po celnym uderzeniu Sanji Malagurski, która zmieniła Małgorzatę Gninkę-Mogentale, na drugiej przerwie technicznej było 13:16.

Emocje sięgały zenitu, bo Chemik grał o pozostanie w meczu, a Dinamo o zwycięstwo za trzy punkty. Walkę, jaka rozgorzała na boisku, rzadko ogląda się w meczach żeńskiej siatkówki. Ciosy padały z jednej i z drugiej strony. Pierwszego setbola gospodynie obroniły, ale blok Agnieszki Bednarek-Kaszy dał upragnione zwycięstwo w czwartym secie. 

W ti-breaku na boisku działu się prawdziwe cuda. Piłka wpadała w plac gry po nieprawdopodobnych akcjach. Ale siatkówka to gra błędów, a tych więcej popełniły nasze siatkarki. Przy zmianie stron Dinamo powadziło 8:5, ale Chemik nie zamierzał składać broni. Po znakomitych serwach Anny Werblińskiej  strata została zniwelowana do jednego punktu. Kontra gospodyń była jednak nie do odparcia. 

Oto co powiedział po meczu trener Chemika Police, Giuseppe Cuccarini:

-  Zagraliśmy dobry mecz. Mieliśmy zły start, ponieważ siatkarki Kazania serwowały bardzo dobrze i bardzo agresywnie. Mieliśmy w związku z tym problemy z uporządkowaniem naszego przyjęcia i ataku po tego rodzaju serwisie. Od drugiego seta udało nam się dostosować do warunków, jakie podyktowały rywalki i gra była wyrównana, a dwa sety zakończyły się naszą wygraną.  W trzecim secie byliśmy blisko skończenia, ale taka jest siatkówka.  Jednocześnie chciałbym pogratulować Dynamo za walkę, ponieważ nigdy się nie poddają i starają się wygrać w każdym meczu, nawet wtedy kiedy tracą sety i punkty. Po tym meczu możemy powiedzieć, że one wygrały mecz, a nie że my ten mecz przegraliśmy. Dla nas to świetne doświadczenie na przyszłość. Teraz wiemy i rozumiemy jaki poziom osiągnęliśmy. Jeśli gramy dobrze, bardzo dobrze, wiemy, że możemy być konkurencyjni dla najlepszych zespołów w Europie. Przed nami rewanż w naszej hali, jednak teraz najważniejsze jest to, co wydarzyło się tutaj, w Kazaniu. Naszym celem było wrócić na pozycji lidera tabeli i to się udało. Myślę, że musimy być pozytywnie nastawieni. Musimy się mocno starać, by przed własną publicznością jeszcze raz spróbować wygrać.


.