Alex Holston: Marzenie? Japonia 2020

8.06.2017

- Znałaś Chemik Police czy po otrzymaniu oferty musiałaś „wyguglować”?

- Ciekawostką jest fakt, że oglądałam kilka spotkań Ligi Mistrzyń przez internet. Jednym z nich był mecz Chemika, chyba dwa sezony temu. Kiedy otrzymałam ofertę, to wiedziałam, że Chemik to klub z Polski, który uczestniczy w Lidze Mistrzyń. 

- I co dalej?

- Następnie zaczęłam szukać. Chciałam sprawdzić dokładną lokalizację, struktury ligi, zawodniczki. Po prostu chciałam wiedzieć więcej i więcej. 

- Do czego się dokopałaś?

- Do potwierdzenia, że Police to miejsce, w którym chciałabym rozwijać swoją karierę. Teraz już wiem, że od czterech lat wygrywacie wszystko na krajowym podwórku. Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie seria zostanie podtrzymana, a ja zdobędę swoje pierwsze złoto w profesjonalnym klubie. 

- Wyjazd do Polski nie na wakacje, a na dłuższy okres, jest dla ciebie największym wyzwaniem w życiu?

- Chyba tak. W trakcie kariery uczelnianej wyjeżdżałam do Chorwacji, Słowenii, Korei Południowej. Jednak to były dwutygodniowe wyjazdy, a nie przeprowadzka. Dlatego jestem pełna mieszanych emocji, ale w większości pozytywnych. Bardziej niż strach czuję podekscytowanie, bo wiem, że czekają mnie chwile, których nie zapomnę do końca życia. 

- Czego oczekujesz po przyjeździe do Polic? 

- Mam nadzieję, że rozwinę się nie tylko jako zawodniczka, ale również jako człowiek. W trakcie nauki i gry w lidze akademickiej nauczyłam się, że czasem trzeba podjąć jakieś wyzwanie, zamienić strefę komfortu na coś nowego. Wtedy ludzie się rozwijają. 

- W Polsce często opowiadana jest anegdota o Whitney Huston. Kiedyś przyjechała do naszego kraju na koncert, co było dużym wydarzeniem. Ubrana była w bardzo grube futro, co najmniej jakby przejechała na Sybir. 

- (śmiech). Po części ją rozumiem, bo moje pierwsze skojarzenia z Polską to kiełbasa i zimna pogoda. Jestem pewna, że pobyt w Policach zupełnie zmieni moje stereotypowe myślenie, a już na pewno zmieni pierwsze skojarzenia. Co do pogody, to w moim przypadku trzeba wziąć pod uwagę przeskok, jaki mnie czeka. Zdążyłam się dowiedzieć, że zimy w Polsce nie są aż tak srogie, jednak w porównaniu do Florydy, gdzie mieszkałam przez ostatnie cztery lata, prawie wszędzie jest zimno!

- Jak wygląda twoja sytuacja w kadrze narodowej?

- Moim marzeniem jest zagrać w 2020 roku w igrzyskach olimpijskich. Zdaję sobie sprawę, jak długi jest to proces, jak bardzo musiałabym się rozwinąć. Wierzę jednak, że gra w Chemiku przybliży mnie do spełnienia marzeń. W tej chwili jestem w szerokiej grupie reprezentacyjnej, z której później trenerzy selekcjonują zawodniczki do pierwszej drużyny. Od nadchodzącego sezonu zaczynam profesjonalną karierę klubową. Jeśli chcę pojechać na igrzyska, muszę rywalizować na wysokim poziomie. Jestem przekonana, że Chemik zapewni mi taką możliwość.